Zatox – twórca nazwy Raw Style

Zatox tak naprawdę nazywa się Gerardo Roschini i urodził 17.11.1975 we włoskim Tivoli, niedaleko Rzymu. Jego kariera muzyczna rozpoczęła się dość późno, ponieważ dopiero w wieku 27 lat, kiedy to wydał kilka utworów pod aliasem Smashing Guys w labelu Wicked Records. Później jeszcze posługiwał się pseudonimami Ironblood, Machine Head, Gerardo Roschini, Ralfio, Gesko, Dj Zax, W.A.S.H, ZTX, Zairon, Supaboyz oraz Tat & Zat i Wild Motherfuckers (oba we współpracy z Tatanką). Jak więc widać, jest to pokaźny zbiór, chociaż większość artystów najdłużej tworzących Hardstyle ma podobny dorobek.
Pierwsze wydanie pod aliasem Zatox pojawiło się już w 2003 roku, ale dopiero od 2007 pseudonim ten stał się główną nazwą używaną przez Gerardo. Wtedy też zaczął odnosić pierwsze sukcesy, ponieważ utwory takie jak Fother mucker wydany pod aliasem Wild Motherfuckers, stały się bardzo rozpoznawalne i dały przepustkę do dalszej kariery. Później tytuły m.in. Gangsta, Choir, Creation, A New Dimension, Kickin’ Ass, Irrepleacable, Hard Bass, Madhouse, Indoctrination, Another Level, No Way back (Qlimax 2011 anthem), Odissea 2011, Wildest, Winter, It must Be, My Life, Opera, Fuck you up, D.E.C.I.B.E.L., Bitch Slap, Brutal czy Good & Evil ugruntowały jego pozycję, dzięki czemu stał się jednym z najpopularniejszych hardstyle’owych artystów oraz grał na scenach głównych największych festiwali, a nawet hostował własne Thrillogy w 2012 roku.
Wszystko to sprawiło, że Zatox w 2013 roku postanowił założyć własny label o nazwie Unite, gdzie promował głównie włoskich artystów, takich jak Raxtor czy Kronos. Wydał też w nim własny album o nazwie New World Order (pierwszy po 12 latach kariery). Całe przedsięwzięcie zakończyło się jednak niepowodzeniem i młodszym artystom nie udało się przebić do mainstreamu. Sam Zatox kiedyś z rozgoryczeniem zapowiedział, że skoro tacy producenci jak Kronos nie są brani pod uwagę na dużych festiwalach, on solidarnie także nie będzie już zabiegał o miejsce na scenach głównych. Unite nigdy nie zostało oficjalnie zlikwidowane, ale po prostu kolejni artyści przenosili się gdzieś indziej (często osiągając większy sukces), aż sam Zatox w 2017 roku wydał swój drugi album o nazwie Oxygene w Dirty Workz, co było jednoznaczne z całkowitym porzuceniem projektu.
Dlatego właśnie to lata 2011 i 2012 uważa się za szczyt jego kariery, ponieważ później popularność malała i nie potrafił on już stworzyć utworu, który zyskałby większą rozpoznawalność. Jedynie w okolicach 2015 roku i później jakimiś pojedynczymi wydaniami dał jeszcze o sobie znać, ale obecnie widać raczej tendencję spadkową. Zresztą od około roku Zatox jest mało aktywny jeśli chodzi o nowe releasy. Potwierdzają to też jego miejsca w rankingu DJ Maga, gdzie w 2011 roku zajął 47 pozycję, a w 2012 bardzo dobrą 36. lokatę. W kolejnych latach sukcesywnie ona spadała i wynosiła odpowiednio 50., 71., 87., i 92. miejsce w 2016 roku. W zeszłym roku w ogóle nie załapał się do pierwszej setki.
Co może być tego powodem? W czasach swojej popularności Zatox był poniekąd prekursorem mocniejszej odmiany Hardstyle’u i zapoczątkował pewien trend. Obecnie jednak poszedł on na tyle daleko, że dźwięki Zatoxa są klasyfikowane jako dość lekkie w odbiorze, a teraz nie takie są oczekiwania większości słuchaczy. Wygląda na to, że Gerardo przestał odnajdywać się w obecnych realiach, a dodatkowo nie próbuje podążać za modą – w jego wieku jednak raczej trudno się temu dziwić. Dodatkowo najprawdopodobniej bardziej poświęcił się on rodzinie, ponieważ ma dwójkę małych dzieci, którymi często się chwali. Do tej pory jednak Gerardo jest doceniany na świecie głównie przez sentyment do jego starszych utworów i nieprzerwanie gdzieś występuje. Mimo to niewykluczone, że Zatox jeszcze da nam o sobie znać.
Ciekawostki:
➡ To jego uważa się za autora nazwy obecnie popularnego podgatunku Hardstyle’u, ponieważ w 2010 wydał on utwór o tytule Raw Style, który był całkiem mocny porównując do melodyjnego Hardstyle’u z tamtych lat.
➡ W 2012 roku ogłosił konkurs na remix jego utworu Creation z 2010 roku. Zgłoszono 232 prace, z czego Zatox wyselekcjonował 173 i wydał za darmo. Do tego wyróżniono 10 tracków wypuszczonych jako album The Creation Remix Contest (Top 10), a dodatkowo wybrano 2 zwycięskie remixy, które miały doczekać się pełnoprawnego releasu. Były to projekty Lunaticz i polskiego duetu Coarsection. Niestety Zatox nigdy nie dotrzymał słowa.
➡ W 2012 roku Headhunterz opublikował post zarzucający Zatoxowi, że ten kupił followersów na Twitterze, czym wywołał sporą burzę. Powodem tego był wykres z narzędzia do monitorowania popularności artystów, gdzie było widać, że jednego dnia Zatoxowi przybyło ponad 10 tysięcy obserwujących. Większość krytyki obróciła się jednak przeciwko Headhunterzowi, bo ludzie zarzucali mu zazdrość i niepotrzebne upublicznianie pewnych spraw. Jego zachowanie było też o tyle dziwne, że niewiele wcześniej obaj panowie wydali wspólny collab i wydawali się być w przyjacielskiej relacji. Później Headhunterz przeprosił za swoje zachowanie. Tekst obu jego postów poniżej:
„I’m sorry that I have to be the one to publicize this. Zatox you make great great music man, but buying twitter followers is not cool.
I know you’re not having bad intentions, but it’s all relative and attempting to pass your colleagues this way is unfair. I post this to discourage anyone who considered buying likes or follows, because people will find out. Please, just let the music speak for itself.”
„Ok I’m sorry, I feel bad about this. I shouldn’t have posted that.”
Weźcie jednak poprawkę na to, że w tamtych czasach panowały inne realia i liczba lajków na Facebooku miała dla niektórych bardzo duże znaczenie.
➡ Zatox jako jedyny wystąpił 4 razy z rzędu na Qlimaksie.
➡ Zatox w okolicach 2013 roku był sponsorem drużyny ASD Estense Tivoli. Nie jest to nic wielkiego, ponieważ gra ona w amatorskiej lidze Prima Categoria, która jest siódmą klasą rozgrywkową we Włoszech. Mają jednak całkiem ładny stadion o nazwie Stadio Olindo Galli, który jest umiejscowiony na górzystym terenie i może pomieścić 3500 osób.
Tekst pierwotnie opublikowany 12 marca 2020.

D-Block & S-Te-Fan – biografia

Nazwa D-Block & S-te-fan pochodzi od imion panów Diederik Bakker (ur. 21.06.1988) i Stefan den Daas (ur. 3.07.1983), którzy poznali się w 2004 roku podczas przeglądania nagrań w sklepie z vinylami. Obaj pochodzą z Holandii i już wcześniej mieli kontakt z muzyką – Diederik jest synem rockowego gitarzysty Ferdinanda Bakkera, a Stefan wcześniej interesował się Happy Hardcorem. Obaj byli początkującymi producentami, którzy 16 lat temu postanowili połączyć swoje siły, dzięki czemu narodził się jeden z najdłużej trwających hardstyle’owych duetów. Nie wygląda też na to, aby miał on się niebawem rozpaść.

D-Block & S-te-fan swoje pierwsze produkcje wydali już w 2005 roku, ale dopiero w kolejnym za sprawą utworu Keep it Coming (razem z MC Villainem) zyskali większą popularność. A były to czasy, kiedy na Hardstyle’owym rynku panowała mniejsza konkurencja, dlatego też ich kariera rozkwitała w bardzo szybkim tempie. Kolejnymi ważnymi wydaniami było Evolutionz i Part of the Hard z 2008 roku, a w 2009 wypuścili swój pierwszy album zatytułowany Music Made Addictz. Stał się on dla nich przepustką do ścisłej czołówki artystów i sprawił, że w tym samym roku hostowali własną scenę na Thrillogy oraz zostali poproszeni o stworzenie hymnu Qlimaksu „The Nature Of Our Mind”. Obecnie jest on uważany za jeden z lepszych anthemów tej imprezy.

Wszystko to sprawiło, że w 2010 roku zajęli 73. pozycję w rankingu DJ Mag Top 100, co było najwyższym wynikiem ze wszystkich hardstyle’owych artystów. W 2011 było to 40. miejsce, w 2012 64., a w 2013 72. Później już nie byli notowani, chociaż to pewnie się zmieni w obecnym roku.

W 2011 hostowali już własny X-Qlusive w Heineken Music Hall, który został wyprzedany 3 miesiące przed imprezą. Później duet stale wydawał produkcje, które cieszyły się uznaniem słuchaczy. Najważniejsze z nich to Loopmachine, The Magical Mystery (pierwszy hymn Intents Festivalu), Underground Tacticz, The Dream Goes On (vs. Deepack), Take Me There, Rebel, X Gonna Give It To Ya (feat. MC Villain), Alive (feat. Isaac), Worlds Collide (feat. Chris Madin) czy Rocking With The Best (vs. Deepack). W międzyczasie wypuścili też album Rockin’ Ur Mind.

Kolejną ważną datą w karierze jest 2015 rok, ponieważ to wtedy D-Block & S-te-fan stwierdzili, że zaczną tworzyć również inne gatunki muzyczne pod aliasem DBSTF. Wszyscy wtedy podejrzewali, że to oznacza rychłe porzucenie Hardstyle’u, ale ta przygoda trwała jedynie do 2017 roku, a później powrócili do swojego pierwotnego gatunku. Duet też zawsze powtarzał, że nie ma zamiaru nigdzie odchodzić na stałe, a jedynie potrzebuje nieco urozmaicenia życia aby odzyskać wenę. W ciągu tych dwóch lat odnieśli jednak kilka sukcesów, takich jak wydania z Blasterjaxx, Dash Berlin, W&W, Sick Individuals czy Dannic – głównie był to Electro House, Progressive House i Big Room, a produkcje odnosiły spore sukcesy w rankingach sprzedaży. Do tego stworzyli też hymn festiwalu Wish Outdoor.

Dokładnie 26.06.2017 po dość długiej nieobecności wydali swój pierwszy singiel pod aliasem D-Block & S-te-fan – było to Angels & Demons, które jest dość ważnym tytułem, ponieważ stało się inspiracją do późniejszego projektu Ghost Stories. Za niecałe 3 miesiące wypuścili też kolejny album studyjny pod tytułem Antidote, co by sugerowało, że za czasów DBSTF pracowali także nad Hardstyle’owymi utworami, ale ich nie wydawali.

W 2019 roku panowie zaprezentowali wspomniany wcześniej live act Ghost Stories, którego debiut miał miejsce na Reverze i stanowił poniekąd celebrację 15-lecia istnienia duetu. Całość charakteryzowała się specjalnymi wizualizacjami, strojami, a także występującą na żywo wokalistką – jest nią Evelyn Bakker, siostra Diederika (jak widać, cała jego rodzina jest umuzykalniona). Dodatkowo stworzono muzyczną trylogię składającą się z tytułów Open Your Mind, Fallen Souls i Lake of Fire. Wszystkie były w podobnym stylu do Angels & Demons i późniejszego Twilight Zone oraz opowiadały wspólną historię, a nawet ich okładki i teledyski stanowiły jedną całość. Ghost Stories raczej nie będzie trwałym projektem, bo w końcu opowieść Merel (dziewczynki pojawiającej się w teledysku i na okładkach) dobiegnie końca. Możliwe jednak, że wtedy panowie stworzą coś nowego.

Obecnie D-Block & S-te-fan stanowią ścisłą czołówkę artystów, którzy są popularni na całym świecie. Występowali właściwie na wszystkich ważnych imprezach, także w USA, Ameryce Południowej, Australii czy Azji. Oprócz wcześniej wspomnianych, mają też na swoim koncie hymny obu edycji Defqonu i IMPAQT-a, a każda kolejna produkcja zyskuje bardzo dobre opinie. Nie wygląda też na to, żeby mieli w najbliższym czasie zwolnić, więc jeszcze przez jakiś czas na pewno pozostaną na szczycie. Prywatnie też wydają się być w porządku facetami, co w tej branży jest równie ważne.

Ciekawostki:

  • Ich hit Music Made Addictz zawiera wokal z utworu Angelica De No – Music Made The Addict, tylko mocno zmodulowany. Oryginalna autorka pochodzi z Ameryki i kiedy dowiedziała się, jak popularny stał się ten utwór w Europie, domagała się wysokiej kwoty w zamian za prawa autorskie, bo myślała, że panowie dużo na nim zarobili. Wtedy jednak Hardstyle nie był aż tak dochodowy i była to zaporowa suma. Ostatecznie zapłacił ją Scantraxx, a D-Block & S-te-fan musieli w późniejszym czasie spłacić pożyczkę.
  • Diederik i Stefan mają zasadę, że przy podejmowaniu decyzji obaj panowie muszą być przekonani do danego pomysłu i nie idą na kompromisy. Według nich to właśnie dzięki temu ten duet nadal się nie rozpadł.
  • Jest dużo wątpliwości co do tego, czy ich collaby z Isaaciem rzeczywiście powstają przy jego udziale. Nawet przy solowych produkcjach Isaaca czasami jako producent wymieniony jest Diederik, który otwarcie przyznaje, że pomaga koledze.
  • W 2006 roku wydali utwory Dampende Track i Heavenwater pod aliasem DS Conspiracy. Oba jednak były Hardstyle’owe i właściwie ciężko stwierdzić, dlaczego nie zrobili tego pod swoim zwykłym aliasem. Może ktoś z Was ma pomysł?
  • W latach 2011-2016 nie grali na Qlimaksie, co jak sami przyznali, najprawdopodobniej było spowodowane przynależnością do agencji bookingowej niepowiązanej z Q-Dance. Tak jakby ktoś jeszcze myślał, że rzeczywiste zasługi mają tu jakiekolwiek znaczenie.
  • Od 30.11.2018 prowadzą podcast o nazwie Music Made Addictz, w którym rozmawiają między sobą o różnych zakulisowych sprawach. Często też odwiedzają ich inni artyści. Całość pojawia się nieregularnie, a do tej pory występował tam m.in MC Villain, Sefa, Ran-D czy Act of Rage.
  • Są założycielami sublabelu Scantraxx Evolutionz. Powstał on w 2008 roku.
  • Diederik pozostaje najmłodszym artystą, który wystąpił na Qlimaksie – miał wtedy 19 lat.

Patrick Jumpen – od gwiazdy do kaznodziei

Wiecie kim był Patrick Jumpen? Uznaje się, że to on jest jedną z osób odpowiedzialnych za ogromną popularność Jumpstyle’u w okolicach 2007 roku, a potwierdza to poniższy filmik, na którym odbiera nagrodę za 50 000 sprzedanych tutoriali przy 35 000 osób na stadionie PSV.

Właściwie Patrick Jumpen to duet składający się z Patricka Mantizza i Diona Teurlingsa będącego jego tanecznym partnerem, ale zwykle ma się na myśli głównie tego pierwszego, dlatego na nim się skupimy. Sam Patrick urodził się 24.04.1988 w południowej Ameryce, a potem przeprowadził do Holandii i zamieszkał we wsi Dommelen pod Eindhoven i niedaleko belgijskiej granicy. To właśnie tam w wieku 16 lat (2005) zaczęła się jego kariera, gdy na tyłach domu rodziców nagrał pierwszy tutorial ze swoim tańcem i wrzucił go na YouTube. Szybko zyskał on dużą popularność, a wraz z kolejnymi nagraniami uzbierał na YT i Google Video ponad 35 milionów wyświetleń z całego świata – wtedy to naprawdę było coś i pozwoliło długo być numerem 1 pod względem popularności. Jeśli ktoś jest za młody i nie pamięta tego drugiego serwisu, w tamtych czasach Google próbowało rozwijać własną platformę z filmami, ale nie udało mu się pokonać swojego rywala, dlatego ostatecznie go wykupiło i połączyło obie usługi pod szyldem YouTube. Dużo dla popularności zrobiła także późniejsza seria filmów „Jumpend Het Land Door” („Jumping Around The Land”), którą można porównać do dzisiejszych pranków – Patrick tańczył na nich w różnych dziwnych miejscach, takich jak lotnisko Schiphol, McDonald’s, posterunek policji, Madurodam (park miniatur w Hadze) czy dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie. Zwykle było to zabronione, dlatego później ganiała go ochrona, co dodatkowo napędzało oglądalność. W późniejszym czasie były również filmy podróżnicze, takie jak Jumpstyle invasion Italy, gdzie chłopaki przy okazji swoich zagranicznych występów skakali w różnych znanych lokalizacjach, na przykład przed koloseum w Rzymie czy na placu świętego Piotra, za co później dostali zakaz wstępu do Watykanu przez 3 lata. Dzięki takiej popularności szybko ruchy Patricka stały się też standardem w Jumpstyle’u, bo wszyscy je naśladowali.

Kiedy filmy już stały się kultowe a chłopaki zawiązali duet, w 2007 roku do Patricka odezwał się Jeroen Flamman z duetu Flamman & Abraxas czy grupy Party Animals i zaproponował kontrakt z labelem Lower East Side Records oraz przeprowadzkę do Amsterdamu. Chodziło o to żeby chłopaki mieli też własne produkcje, dzięki czemu mogliby połączyć je z występami na żywo i na poważnie myśleć o karierze muzyczno-tanecznej. Oczywiście Patrick nie potrafił sam produkować, dlatego na początku był ghostowany, czego specjalnie nie ukrywano. Podobno jednak od 2009 roku opanował to już na tyle żeby móc samemu tworzyć. W ten sposób ukazały się płyty Holiday, The Secret, album One Man Army (widać kto był idolem Radicala), The Sound of Amsterdam oraz DVD z tutorialem 'Jumpen doe je zo!’, które później wydano też w Niemczech i Belgii. To właśnie ten poradnik doczekał się 50 000 sprzedanych egzemplarzy w trzy tygodnie i zyskał status złotej płyty. Wtedy też Patrick Jumpen śwęcił największe triumfy, występował w holenderskich programach „JENSEN!”, ” TMF „, „Re-action”, „Man bijt hond”, „4 in het land”, udzielał wywiadów dla francuskich Arte i M6, a nawet pojawił w niemieckim Der Spiegel TV. Równocześnie jeździł po wszystkich tych krajach ze swoimi występami, sprzedawał tysiące płyt i był prawdziwym idolem dla wszystkich osób z zajawką na Jumpstyle.

Przygoda z Lower East Side Records i ich Start Stop No records zakończyła się dość szybko, bo już w połowie 2008 roku, kiedy to Patrick opóźniał wydanie własnego albumu zarzucając im, że nie wywiązują się ze swojego kontraktu. Ostatecznie sprawa zakończyła się w sądzie, a od 2009 Patrick był już wolny, wyprowadził do Niemiec i podpisał kontrakt z tamtejszym Secretariat for sound recordings. W kolejnych latach pod tym aliasem ukazywały się nowe produkcje i Patrick był nadal aktywny na scenie, ale już mniej i zaczął również interesować się innymi rzeczami, takimi jak doradztwo biznesowe, audycje radiowe, trenowanie Muay Thai, a także pisaniem własnej książki „The Star Within (Fundamentals for the Recording Artist)” na temat przemysłu muzycznego. Wtedy też zaczął posługiwać się swoim prawdziwym nazwiskiem Patrick J. Pereira. W czerwcu 2012 roku znowu nawiązał z nim kontakt Dion oraz Jeroen Flamman i mieli zamiar powrócić, wypromować projekt międzynarodowo, a w planach pojawiało się podbicie USA, Meksyku, Singapuru czy Malezji. Nic jednak z tego nie wyszło, bo niewiele później Patrick usunął wszystkie swoje filmy i fanpage, chociaż w przyszłości większość materiałów została reuploadowana przez inne osoby.

Nie wiadomo co się z nim działo w międzyczasie, ale w 2016 roku został zauważony na ulicach Eindhoven gdzie głosił słowo boże jako kaznodzieja. Szybko powstały krótkie dokumenty na ten temat, w których tłumaczył, że podobało mu się jego wcześniejsze życie, ale nie mógł już wytrzymać blasku fleszy, a także zakłamania branży muzycznej, ciągłej obecności pieniędzy i dziewczyn. Równocześnie nie chciał prowadzić typowego życia, dlatego zaczął szukać jego sensu gdzie indziej, aż odnalazł Boga. Według wielu osób ma jednak po prostu problemy psychiczne spowodowane narkotykami i złym towarzystwem, w którym się znalazł w młodym wieku. I rzeczywiście niektóre jego słowa czy zachowania widoczne w dokumentach są dziwne, chociaż raczej też przesadą byłoby nazywanie go obłąkanym. Stał się raczej radykalnym katolikiem.

Pod koniec działalności Patrick był również na meetingu w Poznaniu. Może ktoś z Was pamięta?

Frequencerz – 15 lat razem

Frequencerz zwykle nie są brani pod uwagę gdy mówimy o najdłużej działających projektach z naszej sceny, jednakże ich historia sięga 2005 roku, czyli mniej więcej tego samego roku co w przypadku np. Headhunterza lub Noisecontrollersa. Całość wymyślił Pepijn Hol (ur. 11.05.1987), który na początku działał w pojedynkę i powoli wypuszczał swoje pierwsze produkcje. Ich tworzenie od zawsze szło mu całkiem nieźle, gdyż miał zdolności techniczne – studiował grafikę, a także ukończył szkołę muzyczną Pyntago w Amsterdamie. Swoją drogą ze względu na pasję do muzyki wyrzucono go nawet z uczelni, przez co poniekąd z góry był zmuszony do podążania obecną ścieżką zawodową. Problem w tym, że Pepijn potrafił produkować, ale nie był DJ-em, a żeby rozwinąć karierę w tym świecie trzeba prezentować swoje utwory na żywo. Z tego powodu młody producent w 2006/2007 roku zaczął szukać kogoś do duetu i tak poprzez komunikator MSN Messenger trafił na Nielsa Kostera (ur. 21.03.1986), który w tamtym czasie działał jako DJ Faistos grający w internetowym radiu Fear.FM. Tak właśnie narodził się projekt Frequencerz.

Panowie rozpoczęli swoją wspólną karierę w dość typowy sposób, czyli w wolnym czasie amatorsko tworzyli pierwsze utwory, a czasami udawało im się nawet zdobyć jakiś booking w pobliskim klubie, gdzie płacono 50 EUR na pokrycie kosztów dojazdu. Niels wtedy godził tę pasję ze studiowaniem ekonomii handlowej, a dalej pracą w Rabobanku i firmie Nuon, gdzie ciągle musiał chodzić w garniturze. Z czasem jednak Pepijn i Niels wymienili się swoimi umiejętnościami oraz rozwinęli jako duet, co pozwoliło na poważnie zacząć myśleć o karierze muzycznej – gdy tylko pojawiła się taka możliwość, obaj rzucili swoje pozostałe obowiązki i poświęcili muzyce. Było to możliwe dzięki wydaniu takich utworów jak Tomorrow & Beyond, My Awakening czy Wishes oraz szybko zyskanemu supportowi wśród artystów pokroju D-Block & S-Te-Fan oraz Deepack. Ci drudzy nawet zakończyli swojego seta na mainie Defqonu.1 2008 grając Frequencerz – Tomorrow & Beyond, czym zapewnili chłopakom rozpoznawalność. Wszystko to sprawiło, że do Pepijna i Nielsa szybko odezwało się Fusion Records, które pozwoliło im zostać etatowymi producentami.

Na początku nie było lekko, gdyż chłopaki próbowali dostosować się swoim stylem do wytwórni, co niezbyt im wychodziło. Dopiero po roku Fusion zaleciło im kierować się własnymi upodobaniami, a nie sukcesem komercyjnym, co zaowocowało wydaniem tytułów Phaser i Driver. Natychmiast zostały one ciepło przyjęte przez innych artystów, za czym poleciały również bookingi na imprezach takich jak Defqon.1 2010, Q-Dance presents Fusion w Heineken Music Hall, The Qontinent 2010 czy Bassleader 2010. Dalej poszło już z górki, a Frequencerz nieprzerwanie budowali swoją pozycję na scenie poprzez wydawanie m.in utworów No Escape (Alcatrazz Anthem 2012), Bitch, Attention, Fight For Survival, Our Freedom (Beat The Bridge Anthem 2013), Rockstar, One of a Kind, Fatality, Raw & Uncut, Man of steel, Psycho, Delusion czy Getting Off. Wiele z nich okazało się dużymi hitami, co otworzyło chłopakom drzwi do największych eventów. W ciągu całej swojej kariery wystąpili więc praktycznie na każdym znaczącym wydarzeniu, łącznie z własnym X-Qlusivem i Thrillogy, hostowaniem scen na Fantasy Island oraz Rebirthie czy imprezami w Chinach, Meksyku, Australi lub Chile. Należy też wspomnieć, że w międzyczasie przy okazji Hard Bassu 2013 stworzyli z B-Frontem swój ekskluzywny live act B-Freqz, który istnieje do dziś, a w 2016 roku wydali nawet razem album o nazwie Eclipse.

Następne ważne wydarzenie w życiu Pepijna oraz Nielsa miało miejsce w 2015 roku, kiedy to postanowili zakończyć współpracę z Fusion i razem z Ran-D’im, Adaro oraz B-Frontem założyć własny label o nazwie Roughstate. Równocześnie pierwszym tam wydanym albumem był Frequencerz – Medium Rare, którego nazwa odnosiła się do średnio wysmażonego steka. Ani za surowy (Raw), ani za bardzo wypieczony, co miało symbolizować ich styl muzyczny mieszczący się gdzieś po środku skali Hardstyle’u. Taki też miał być nowy label, do którego panowie przez długi czas nie dopuszczali innych artystów i chcieli pozostać po prostu paczką przyjaciół wydających własną muzykę. Dopiero później przyjęli dodatkowych producentów oraz stworzyli sublabel Recruits dla młodych talentów. Wtedy rozpoczęta przygoda ciągnie się właściwie do dziś, bo pod własną banderą Frequencerz jeszcze bardziej rozwinęli skrzydła. Obecnie są oni uznawani za jednych z najpopularniejszych artystów w świecie Hardstyle’u, a swoimi kolejnymi wydaniami tylko utwardzają tą pozycję. Szczególnie warto tu wspomnieć o Warrior (Emporium Anthem 2015), Die Hards Only (Q-BASE Anthem 2016), Renegades,  We Still Don’t Give A F_ck, Victory Forever (Defqon.1 Anthem 2017), The Unknown, The Ultimate Celebration (Official Intents Festival 2018 Anthem), Starlight, Battleborn czy Stay Loud (Official Decibel Outdoor 2020 Tribute). Nadal również utrzymują swój wyważony styl, chociaż w międzyczasie stworzyli też live act o nazwie Stealth Mode, w którym pozwalają sobie na bardziej agresywne utwory. Czasem przy luźniejszych Freestyle’owych setach posługiwali się też marką Get Wack nawiązująca do utworu Wolfpack.

Ciekawostki:

  • Niels mieszka w holenderskiej miejscowości Best, a Pepijn w Blaricum.
  • Utwór Frequencerz – Tomorrow & Beyond (Lars Edit) powstał jako hołd dla Larsa Mina, który był przyjacielem duetu, a także bratem pewnego pracownika Most Wanted Agency/Minus is More. Niestety 7 kwietnia 2013 popełnił on samobójstwo – dzień po Qapitalu, na którym wszyscy się widzieli. Nic wcześniej nie zdradzało jego zamiarów i brat nie potrafił określić powodów tej decyzji. Utwór został nawet zagrany w kościele na pogrzebie Larsa. Jak Niels i Pepijn napisali, poprzez jego stworzenie chcieli wesprzeć rodzinę oraz bliskich w wypełnianiu pustki po zmarłym. Co ciekawe, dopiero teraz zapowiedziano oficjalne wydanie tej wersji, bo wcześniej była ona puszczona za darmo.
  • Frequencerz mają umowę sponsorską z AB Lifestyle, przez co pokazują się w ciuchach tej firmy, a kolekcje sygnowane ich logo były dwa razy dostępne w tamtejszych sklepach.
  • Swego czasu Niels z radością zapowiadał narodziny swojego dziecka, jednakże jakiś czas później na fanpage’u Frequencerz pojawił się smutny post z dziecięcymi ubrankami, co najprawdopodobniej oznaczało poronienie. Kolejna próba już jednak się udała i teraz Niels razem ze swoją żoną Zoë oraz córką Juną tworzą szczęśliwą rodzinę. Pepijn również może pochwalić się dzieckiem, a z powodu jego narodzin nawet nie poleciał na Defqon.1 w Australii i Niels musiał sam wystąpić.
  • Frequencerz prowadzili na YouTube serię „Where The Freq Are We?”, w której fani mieli ich namierzyć po kilku wskazówkach, dzięki czemu mogli później dostać się na zamkniętą imprezę. W pierwszym odcinku zajęło to dwie i pół godziny, ale w ostatnim popularność tak wzrosła, że już po 5 minutach podjechała po nich limuzyna z 40 facetami.
  • Głównym producentem duetu wciąż pozostaje Pepijn, a Niels częściej bierze na siebie sprawy biurowe, zarządzanie labelem i ogólnie bycie menedżerem projektu. Nie oznacza to jednak, że nie potrafi produkować. Często obaj panowie biorą udział w tworzeniu utworów, chociaż zwykle siedzą na zmianę w studiu, a nie jednocześnie.
  • Niels jako Faistos należał do grupy Hardstyleflock Allstars, w której skład wchodził również Distractor, Jones, Ryfle i Tartaros. Całość była jednak raczej wygłupami z okazji imprezy Zentiments & The Vision B-Day Bash w 2011 roku.

Który z utworów Frequencerz męczyliście najbardziej? A może chcielibyście żeby przybliżyć sylwetkę jakiegoś innego artysty?

Partyraiser – biografia

Partyraiser jest obecny w mainstreamie od około 10 lat. Wiedzieliście jednak, że istnieje na scenie już od prawie trzech dekad, co czyni go jednym z najdłużej działających artystów tej muzyki?

Partyraiser (właśc. Wesley van Swol) urodził się 6.10.1977 w holenderskiej miejscowości Wateringen leżącej pod Hagą. Wtedy Hardcore jeszcze nie istniał, ale Wesley już od małego interesował się muzyką, szczególnie Rock’n’Rollem, Reggae czy twórczością Elvisa Presleya. W 1989 roku w jego życiu pojawił się House, który na tyle mu się spodobał, że w wieku 16 lat postanowił zostać DJ’em, wtedy jeszcze używając gramofonu Marantza i miksera Alecto. Kiedy jednak odwiedził kilka imprez w legendarnych Energiehal czy Sporthallen Zuid, szybko zmienił swoje upodobania i wsiąkł w tworzącą się subkulturę Gabberów oraz muzykę im towarzyszącą, dlatego dalej to właśnie z nią rozwijał swój warsztat pod okiem starszego kolegi. Dojście do satysfakcjonujących umiejętności w miksowaniu zajęło mu wtedy zaledwie sześć miesięcy, a trzeba pamiętać, że w tamtych czasach wykorzystywano tylko vinyle i było to o wiele trudniejsze niż obecnie. Kiedy więc mama Wesleya zobaczyła, że jej syn naprawdę ma do tego smykałkę, zrobiła mu niespodziankę i pod nieobecność zamontowała w pokoju parę gramofonów Technics SL-1200 Mk2, mikser oraz resztę niezbędnego sprzętu, czym właściwie nakreśliła jego przyszłość. Taki rodzic to skarb!

Przygoda z miksowaniem zaczęła się w 1993 roku, a występy na pierwszych lokalnych imprezach przyszły dwa lata później – wtedy właśnie narodził się Partyraiser, bo musicie wiedzieć, że od samego początku posługiwał się on tylko tym aliasem. Mniej więcej w tym samym czasie Wesley poznał również Barta Reviera o pseudonimie Distroyer, z którym szybko stworzył duet, co zaowocowało ich pierwszymi utworami wykonanymi za pomocą FastTrackera 2. Obecnie powinniście go kojarzyć również z grupy Endymion czy projektu Mindcontroller. Początkowo były to amatorskie produkcje, ale im dłużej panowie razem tworzyli i występowali, tym ich umiejętności stawały się coraz większe. Aż w końcu w 1997 roku spotkali Vincenta Heijnena z holenderskiego labelu Gabber Network Records, któremu twórczość duetu na tyle przypadła do gustu, że postanowił wydać niektóre ich tracki na vinylu. Tak powstał pierwszy release Partyraisera zatytułowany „A New World Order”, na którym można było usłyszeć 6 utworów, w tym Kick Da Ballistic wybrany później przez Lady Danę i Dj’a Paula tytułem roku. Tak właśnie zaczęła się prawdziwa kariera obu panów, gdyż wydanie szybko zostało zauważone przez George’a Ruselera z Rige Entertainment (DJ Distortion), który zaproponował im kilka występów na większych imprezach, takich jak MegaRave czy Hardcore & Rave Megamarket. Obie odbywały się w Energiehal, czyli dokładnie w tym miejscu, w którym młody Wesley pokochał tę muzykę. Kiedy jednak panowie spełnili swoje młodzieńcze marzenie, ich drogi się rozeszły i od tamtej pory Partyraiser & Distroyer zaczęli rozwijać swoje kariery własnymi ścieżkami.

Zazwyczaj jest tak, że kiedy dany artysta zyskuje większą swobodę twórczą, staje się bardziej płodny. W tym przypadku było inaczej, gdyż Partyraiser praktycznie do 2005 roku przestał cokolwiek wydawać. Oficjalnie w tym czasie szukał własnego stylu i eksperymentował z innymi gatunkami (co akurat jest prawdą jeśli chodzi o jego DJ’ską karierę), jednakże przerwa w produkcji może sugerować, że we wcześniejszym duecie to Distroyer był głównym producentem, a Wesley nie miał wystarczających umiejętności aby poradzić sobie samodzielnie. W latach 1998 – 2005 skupił się więc na występach, których mu nie brakowało ze względu na jego wcześniejsze dokonania. Dodatkowo w tamtych czasach konkurencja na rynku była o wiele mniejsza i nie trzeba było mieć własnych produkcji żeby regularnie gdzieś grać, dlatego na brak pracy nie narzekał. Wtedy też zaczął występować po całej Holandii, wygrał drugi konkurs DJ’ski, uczył dzieci swojego fachu, a także skręcił trochę w stronę swojego wcześniejszego ulubionego gatunku, czyli House’u.

Dopiero w okolicach 2000 roku na dobre powrócił do Hardcore’u, kiedy to wystąpił po raz pierwszy na scenie Thunderdome’a podczas festiwalu Nature One, Hardcore 4 Life czy stworzył własny koncept o nazwie Doomsday, który również zaowocował w przyszłości – do tej pory Partyraiser nie tylko występuje, ale ma również udział przy organizowaniu imprez. Tak artysta nawiązał kontakt z innymi dużymi organizatorami, co zaowocowało wzrostem popularności nawet w Niemczech. Kolejnym ważnym krokiem w karierze było spotkanie Ilji Reimana, którego możecie kojarzyć z dokumentu „De eerste gabber” (Pierwszy Gabber). Był on twórcą cyklu Multigroove, a obecnie tworzy też Ground Zero. W tamtych czasach za to zajmował się również menedżerką i to właśnie on pokierował do sukcesu Lady Danę, Pavo, Flammana & Abraxasa, a później wziął pod swoje skrzydła również Partyraisera, co było wielką szansą. A co tak przykuło uwagę Ilji? Głównie charakterystyczny styl gry i doboru utworów, który ludzie szybko zaczęli kojarzyć z Partyraiserem. Dzięki tej współpracy artysta stał się jeszcze bardziej rozpoznawalny, w 2002 roku wystąpił nawet w Texasie i Oklahomie, a potem posypały się eventy typu Hellraiser, Judgement Day, Hardcore Gladiators, Digital Overdose (Niemcy), Defqon 1, Masters Of Hardcore, In Qontrol, Hellraiser vs. Megarave, Nature One czy Decibel. Od tamtej pory Partyraiser wystąpił praktycznie na wszystkich znaczących imprezach, łącznie z własnymi edycjami BKJN i Thrillogy w 2013 roku (po raz pierwszy wyprzedane), a nawet Qlimaksem.

A co z produkcjami? Te powróciły w 2005 roku kiedy Partyraiser stworzył razem ze Scrape Face duży hit wydany w Megarave Records, który nazywał się Harder Dan De Rest. Brzmi znajomo? BKJN do tej pory używa tego hasła przy swoich imprezach. W tym samym roku wydał też pierwszą część albumu One Man//Half Machine połączoną ze specjalnym eventem świętującym jego 12,5 roku na scenie. Może brzmi to głupio, ale to w końcu połowa 25-lecia, które potem obchodził w 2018 roku. Od 2005 roku Wesley już w miarę regularnie wydaje kolejne utwory, z czego najpopularniejszymi są Trip To Holland (z Dr Peacockiem), Sound Becomes One (z Destructive Tendencies), We Just Dont Stop (z Furyanem), Like An Animal, Ode to the Godfather, Partyraiser vs F. Noize vs Hyrule War ft. MC Syco – Legends Never Die (BKJN vs Partyraiser anthem), Operation: Core (z Dr Peacockiem), Who’s the Hardest (z Drokzem) czy Middle Fingers Up! (z Cryogeniciem). Ma też na koncie hymny Ground Zero, Snakepita oraz Harmony of Hardcore.

Dalszy rozwój kariery pozwolił Wesleyowi podpisać w 2007 roku kontrakt z agencją Make You Dance Bookings, a w październiku 2008 przepisać się do Platinum Agency, w której jest do dziś. Wszystko to w pewnym momencie pozwoliło Partyraiserowi zostać najczęściej zapraszanym hardcore’owym artystą. Dalej w 2013 roku opuścił Megarave Records na rzecz Rige, gdzie założył własny sub-label nazwany po prostu Partyraiser Records. Miał on służyć głównie wspieraniu mniejszych twórców o podobnym stylu muzycznym, a pierwszymi z nich byli Exotane i Darkcontrollers. Mniej więcej rok wcześniej Partyraiser zaczął mocno promować szybszy Hardcore, co początkowo było trendem w tej muzyce, a później wyewoluowało w oddzielny podgatunek nazwany Uptempo Hardcore. To właśnie on miał być głównie promowany przez nowy label. Sam gatunek cechuje się surowym brzmieniem, tempem w okolicach ~180-240 BPM, screetchami, charakterystycznymi kickami i praktycznym brakiem melodii, przynajmniej w głównej części utworu. W świecie Hardstyle’u odpowiednikiem jest Raw Hardstyle, który spopularyzował się w podobnym czasie i miał być odpowiedzią na coraz bardziej melodyjną i komercyjną muzykę.

Dalej należy wspomnieć o projekcie Scarphase, który zadebiutował podczas Masters of Hardcore 2016, a w jego skład razem z Partyraiserem wchodził F.Noize i przyszła żona Partyraisera. Ta ostatnia machała jedynie flagą i rozrzucała merchandise, ale później wokół niej stworzono również ghostprodukowany projekt Bulletproof. Obecnie Wesley pozostaje jednym z najpopularniejszych artystów w świecie Hardcore’u, stale występuje na głównych scenach, ciągle wydaje kolejne produkcje, ale równocześnie pozostaje wierny swojemu stylowi, co fani bardzo u niego doceniają. Nie zapowiada się też żeby niebawem coś miało ulec zmianie.

Ciekawostki:

  • Sound Becomes One powstało z myślą o tacie Wesleya, który zmarł 2,5 roku przed wydaniem. Utwór został wybrany trackiem roku 2015 w głosowaniu Masters of Hardcore.
  • Jego żona jest o 14 lat młodsza, a poznali się u niej w pracy
  • Podczas swojego występu na Tomorrowlandzie 2018 w pewnym momencie Partyraiser zatrzymał muzykę i poprosił kilka osób, aby zaprzestały prób robienia pogo. Według niego, takie rzeczy miały miejsce 10 lat temu i teraz już nie są mile widziane.

Phuture Noize – od duetu po nową gwiazdę HS-u

Obecnie Phuture Noize to solowy projekt prowadzony przez Marco Spronka, który urodził się 11.09.1994 w holenderskiej miejscowości Giessen. Całość jednak powstała w 2009 roku jako duet założony razem z Antoinem Kraaijm, który był o 2 lata starszy od 14-letniego wówczas Marco. Ten drugi z nich zainteresował się produkcją muzyki już w wieku 12 lat, grał na keyboardzie, a potem przerzucił na FL Studio i zaczął poznawać kolejne elektroniczne gatunki. Chłopaki od razu przeszli do działania, bo już na starcie wydali pierwsze dwa utwory w Mindsvision Records. Przeszły one jednak bez echa, ponieważ z powodu młodego wieku i braku doświadczenia, ich technika produkcji wymagała jeszcze dopracowania. Poważniejsza kariera zaczęła się w 2011 roku, kiedy to Deepack usłyszał ich kolejne produkcje i zaprosił do Hardcopy Records oraz Dirty Workz Anarchy. W przyszłości ten duet bardzo pomógł chłopakom.

W późniejszym czasie ukazywały się kolejne utwory, które stawały się coraz lepsze. Poskutkowało to chęcią pchnięcia dalej swojej kariery i w 2013 roku wydaniem pierwszego albumu o nazwie Music Rules The Noize. W ten sposób Phuture Noize stali się jednymi z najmłodszych osób, które wydały profesjonalną hardstyle’ową płytę. Od tego momentu duet ten stawał się coraz popularniejszy, co poskutkowało szybkimi bookingami na takich imprezach jak Hard Bass 2014 jako część Teamu Red, Defqon.1, The Qontinent, Q-BASE, Loudness 2013 (gdzie po raz pierwszy wystąpili Live), Reverze i wiele innych. Dodatkowo utwory z albumu stale były supportowane przez najbardziej popularnych artystów.


Najlepsze miało jednak dopiero nadejść, bo już w 2015 roku ukazał się drugi album o nazwie Phuture Propaganda, który utrwalił pozycję Phuture Noize na scenie i pokazał, że duet osiągnął dojrzałość w swojej produkcji oraz wyznaczył własny styl, którego trzyma się do dzisiaj. Warto dodać, że całość miała powstać jako EP-ka z 8 utworami, ale twórcy stwierdzili, że wolą ją rozszerzyć do pełnej płyty oraz stworzyć całą historię na niej opowiadaną. Ten schemat zresztą nadal obowiązuje, bo Marco później również starał się, aby utwory z albumu były powiązane wspólnym motywem przewodnim. Największymi hitami z Phuture Propagandy były tytuły „Terrordome”, „Paranoid”, „Robots To The System” i 'Hope’, a całość zawierała także kolaboracje z artystami takimi jak Ran-D, Hard Driver, Endymion czy Omegatypez. Warto także dodać, że przy produkcji twórcy inspirowali się m.in. wykonawcami Flume, Chrome Sparks i RUFUS, a całość była bardzo zróżnicowana, bo zawierała chórki, melodie, mocne kicki czy reverse bass. Twórcy zresztą zawsze przyznawali, że często inspirują się innymi gatunkami muzycznymi (głównie chillową elektroniką, drum and bassem, dubstepem, muzyką klasyczną i deep housem) oraz nie chcą być klasyfikowani jako rawowi artyści – chcą po prostu tworzyć Hardstyle.

Po wydaniu Phuture Propagandy – dokładnie 1 września 2015 roku – duet ogłosił, że się rozdziela, a dalej projektem Phuture Noize będzie zajmował się już tylko Marco. Nie podano konkretnego powodu, lecz można się go domyślać. Często bowiem bywa tak, że młodzi artyści wolą rozpoczynać karierę wspólnie z kimś, kto będzie ich wspierał. Dodatkowo zdarza się, że jedna osoba potrafi produkować, ale nie jest DJ’em, więc potrzebuje kogoś do kompletu. Gdy jednak Marco dorósł (zakładając Phuture Noize miał zaledwie 14 lat, więc pewnie przydał się ktoś starszy), nauczył grać, a za produkcję tak czy inaczej najprawdopodobniej odpowiadał tylko on (po rozstaniu styl pozostał taki sam), Antoine stał się zbędny, a kontynuowanie projektu solo pozwalało na większą swobodę. To tylko domysły, ale wszystko wskazuje na to, że tak właśnie było. Potwierdza to fakt, że Antoine później nie rozpoczął solowej kariery, a przerzucił się na zwykłą pracę. Ostatni wspólny występ odbył się 12 września 2015 roku na Q-Basie.

Nie można jednak powiedzieć, że rozstanie zaszkodziło projektowi, bo już w 2017 roku Marco wypuścił kolejny album, który tym razem nazywał się Pursuit Of Thunder, a w 2018 Black Mirror Society. Obie płyty zostały ponownie bardzo dobrze odebrane i utwierdziły stabilną pozycję Phuture Noize’a jako jednego z najpopularniejszych artystów. Na pewno większymi osiągnięciami było stworzenie hymnu Qapitala 2018, a w tym roku współtworzenie hymnu Defqonu. Po tym produkcyjnym maratonie Marco jednak zapowiedział, że robi sobie kilkumiesięczną przerwę od tworzenia kolejnych utworów, ponieważ wydał prawie 3 albumy w zaledwie 2,5 roku.

Ciekawostki:
➡Marco Spronk razem z Walterem van der Steltem tworzyli electro house’owy duet o nazwie S1ngular, ale był tam jedynie producentem, podczas gdy Walter miał być twarzą projektu. Duet wydał jednak tylko kilka utworów i nie jest aktywny od 2016 roku.

➡Wbrew podejrzeniom, nazwa Black Mirror Society nie nawiązuje do serialu Netfliksa. Marco podobno wcześniej nawet nie wiedział o jego istnieniu i obejrzał dopiero gdy ludzie zaczęli go pytać, czy tytuł albumu jest z nim powiązany. Samo Black Mirror Society ma oznaczać „prawdziwe i fałszywe życie – realne i online”. A że nie są one swoim odzwierciedleniem, powstaje czarne lustro. Nie ma też między nimi symetrii – stąd ta niesymetryczna linia na okładce płyty.

➡Przy okazji Black Mirror Society powstało 18 utworów, ale 6 z nich Marco porzucił, bo nie był zadowolony z efektu. Całe prace trwały 8 miesięcy.

Dr Peacock – kariera

Dr Peacock (właśc. Stefan Petrus Dekke) urodził się 31 lipca 1988 roku w holenderskiej miejscowości Limmen i już od najmłodszych lat za sprawą swoich rodziców był skazany na muzykę. Bez przerwy słuchali oni bowiem holenderskiej stacji Radio 10 Gold, która w tamtych czasach specjalizowała się w utworach z lat 60-80′. Upodobanie do wyższego tempa pojawiło się za to kiedy Steve miał 8/9 lat, gdyż wtedy jego kuzyn podarował mu pierwsze kompilacje Thunderdome’a. W tamtych latach zresztą w Holandii słuchało się albo radiowych hitów, albo Hardcore’u/Happy Hardcore’u. Inni uczniowie w szkole do której chodził Steve preferowali tę drugą opcję, dlatego i tak nie miał większego wyboru.

Swoje pierwsze kroki w DJ’ce stawiał natomiast już w wieku 12 lat, kiedy zaczął miksować Terror, mainstreamowy Hardcore czy Industriale. W tamtych latach uczył go grać na vinylach DJ Viruz, który również prowadził sklep z nagraniami w Eindhoven. Około 2005 roku młody Steve udał się więc do niego i trafił tam na koszyk podpisany “Herrie” (Hałas). Takie skatalogowanie go zainteresowało, dlatego postanowił przesłuchać kilka utworów. A po tym jak trafił na produkcje The Sickest Squad i Radium, wiedział już, że to właśnie będzie jego ulubiony gatunek.

Dr Peacock

Sam Frenchcore był wtedy popularny głównie we Francji, dlatego w 2004 roku Peacock zaryzykował i próbował samodzielnie coś organizować w okolicznym klubie (mając zaledwie 16 lat!). Całość okazała się sukcesem i frekwencja dopisywała, jednakże po kilku latach klub i tak ogłosił bankructwo, dlatego Steve musiał rozglądać się za innymi eventami. Wtedy tak naprawdę zaczęła się jego kariera, gdyż już dokładnie 9 października 2010 roku udało mu się wystąpić na imprezie Beter Kom Je Niet organizowanej w Culemborg. Na secie było wtedy obecne około 100 osób, ale mimo to po występie szybko pojawiły się kolejne bookingi. Jak jednak wiadomo, obecnie ciężko zyskać na popularności będąc jedynie DJ’em, dlatego Peacock mniej więcej w tym samym czasie zaczął brać lekcje produkcji i uczyć się tworzenia własnych dźwięków. Duża rolę odegrali w tym Marcus Decks oraz Jasper Broeks (aka Chrono), którzy go szkolili i użyczali swojego studia.

Jego pierwszym oficjalnie wydanym tytułem był „A Trip To Bulgaria”, który ukazał się w GGM Digital. Później przyszło The New Crowd, Vive La Volta, Gg-ram i Nowhere To Run w Srf Audio czy Psychik Genocide, a już w 2013 roku Steve założył własną niezależną wytwórnię Peacock Records, dzięki czemu zyskał platformę do wyrażania swojego specyficznego stylu muzycznego. A skoro jesteśmy przy labelach, należy też wspomnieć, że w 2017 roku utworzył on kolejny o nazwie Frenchcore Worldwide, natomiast w 2019 roku Euphoric Frenchcore Records. Później zapraszał do nich i promował także innych artystów.

Po pojawieniu się pierwszych produkcji i coraz częstszych występach, Peacock zaczął myśleć o rozpoczęciu profesjonalnej kariery muzycznej. Kiedy więc w 2011 roku skończył szkołę, od razu rzucił zwykłą pracę i skupił się już tylko na tym. Zaangażowanie i wyjątkowa produktywność sprawiła, że w kolejnych latach wypuścił mnóstwo hitów, takich jak Trip to Ireland, Vive La Frenchcore, World Of The Dream, Frenchcore Worldwide, Trip to Holland, Eat this czy It’s Called XTC. Wszystkiego nie ma co wymieniać, gdyż liczba jego releasów zbliża się do setki, a ze względu na dość przystępne melodyjne dźwięki, nadają się one również dla osób preferujących lżejszą muzykę i notują milionowe odsłuchy. Tak szybki wzrost popularności już w 2012 roku poskutkował występem na Thunderdomie, co od dziecka było marzeniem Steve’a.

Obecnie Dr Peacock jest jednym z najpopularniejszych producentów Frenchcore’u, występował praktycznie wszędzie (nawet w USA czy Australii) i uznaje się, że wręcz zmienił cały gatunek. Jest w tym dużo racji, bo Frenchcore w jego wykonaniu znacznie różni się od oryginalnego zamysłu. Dzięki używaniu popularnych i lekkich melodii sprawił on, że niejako ten gatunek „wszedł na salony”. Przykładowo, to właśnie Peacock był pierwszym frenchecore’owym artystą, który wystąpił na Qlimaksie. Ustalmy sobie jednak coś, bo niektóre młodsze osoby mogą mieć błędne przeświadczenie: Peacock ani Sefa nie wymyślili Frenchecore’u, a jedynie wypromowali go poprzez stworzenie bardziej melodyjnej i przystępniejszej odmiany. Sam gatunek sięga początku lat 90′ i za jego prawdziwych pionierów należy uznać takie aliasy jak Radium, Micropoint, Le Bask czy Progamers. Dopiero jednak po pojawieniu się nowej fali artystów wiele osób poznało ten gatunek i zaczął on częściej pojawiać się na imprezach. Jako datę graniczną uznaje się tu okolice 2016 roku. Ze względu na napływ nowych osób – niekoniecznie znających historię – starsi słuchacze często niechętnie patrzą na świeżaków. Z drugiej strony to dzięki tej modzie teraz jest więcej imprez i frenchcore’owych scen, więc coś za coś. Za to sam Radium czy Micropoint (jedni z pierwszych frenchecore’owych artystów) nie mają z tym problemu i nawet współpracowali z Peacockiem przy organizacji Vive La Frenchcore.

Shoty:

  • Podczas pandemicznej przerwy Dr Peacock nie próżnował i stworzył nowy biznes pod nazwą Harderclass. Założeniem jest powstanie platformy do nauki produkcji muzyki, w której biorą udział różni znani artyści. Pierwsze kursy są już dostępne, a niedawno we współpracę weszło Q-Dance, co pozwala rokować, że całość utrzyma się również po zakończeniu pandemii.
  • Pod koniec 2017 roku Dr. Peacock zapowiedział, że najprawdopodobniej już nigdy nie będzie latał samolotem. Wszystko z powodu tak zwanego syndromu aerotoksycznego, mogącego być wynikiem ekspozycji na wyziewy szkodliwych substancji niezbędnych do funkcjonowania samolotu. Jego objawami jest chroniczne zmęczenie, nudności, podrażnienie błon śluzowych, senność czy schorzenia układu nerwowego. Według Steve’a, symptomy narastały stopniowo, dlatego od 2016 roku w ogóle przestał latać i odwołał swoje dalsze trasy. Z tego też powodu jego występy ograniczają się głównie do Holandii, Niemiec, Belgii i krajów ościennych.
  • Steve jest najbardziej dumny z utworu Rise of the forgotten, ponieważ każdy dźwięk – łącznie z instrumentami – wykonał tam samodzielnie. Na drugim miejscu jest World of the dream z Sefą. Jeśli zaś chodzi ogólnie o jego ulubione utwory, byłyby to: 1. Shpongle – Dorset Perception 2. Paolo Conte – Max 3. Hans Zimmer – Time.
  • Jest wielkim fanem węgierskiego Ozora Festival i był tam już kilka razy. Z tego powodu też zainteresował się produkcją gatunku Psy-dub oraz zaprezentował go pewnego razu na scenie Big Chill podczas Defqonu. Posłużył się wtedy aliasem St. Benhard.
  • Pierwszym kupionym przez Steve’a utworem był Jones & Stephenson – The First Rebirth. Skądinąd powinniście kojarzyć tamtejszy główny motyw – kto pierwszy trafi?
  • Jego sztandarową serią jest Trip to…, gdzie w każdym utworze stara się zawrzeć charakterystyczne dźwięki dla danego kraju lub regionu. Nawet Polska doczekała się swojego tripa, jednakże poza słowem „kur**” całość brzmiała bardziej na Rosję, dlatego nie została dobrze odebrana w naszym państwie. Ciekawostką za to jest, że Trip to Turkey codziennie leci w kebabie mieszczącym się nieopodal domu Peacocka.
  • W wolnych chwilach Dr. Peacock słucha muzyki klasycznej i holenderskiego radia NPO radio 4. Czasami Speedcore’u i Terroru dla wyluzowania lub jakiejś muzyki psychodelicznej. Frenchcore’u praktycznie nigdy, a jeżeli już to tylko starszego, od artystów typu Cardiak czy The Speed Freak. Co ciekawe, Steve sam tęskni za starszym Frenchcorem, a swoją czy Sefy muzykę określa bardziej jako Uptempo Hardstyle lub Euphoric Frenchcore.
  • Poza zwykłymi setami Steve ma również projekt Peacock in Concert, czyli występ wraz z całą orkiestrą. Premiera była na Unlocked 2016 roku, w 2017 wystąpili już na scenie Black podczas Defqonu, a rok później całość zorganizowano na scenie głównej. W międzyczasie odbyło się kilka autorskich eventów i doszła śpiewaczka operowa oraz skrzypce. Początkowo na pianinie grał tam też Sefa, jednakże w 2019 roku ogłosił odłączenie się od projektu. Sam Steve traktuje Peacock in Concert jako jedno ze swoich największych życiowych osiągnięć.
  • Gdyby kariera muzyczna nie wypaliła, Dr Peacock prawdopodobnie nadal pracowałby w restauracji Johanna’s Hof, która specjalizuje się w naleśnikach. Była to jego pierwsza praca, gdzie 4 lata spędził jako kelner i 5 lat jako kucharz. Steve całkiem lubił to zajęcie i jak sam twierdzi, mógłby w przyszłości otworzyć własną restaurację, gdzie przynajmniej raz w tygodniu sam przygotowywałby posiłki. A gdybyście chcieli odwiedzić jego dawne miejsce pracy, Johanna’s Hof mieści się w holenderskiej miejscowości Bakkum.

Atmozfears – historia projektu

Wiedzieliście, że kiedyś Atmozfears to było trio?

Projekt został założony w 2008 roku, a początkowo w jego skład wchodził Kanadyjczyk Kevin Keiser i Holender Michael Jessen, którzy najprawdopodobniej poznali się przez internet. Później dołączył do nich jeszcze mający nieco więcej doświadczenia Tim van de Stadt z Enschede. Wtedy jednak była to bardziej koleżeńska zabawa w muzykę niż coś poważnego, a chłopaki po prostu próbowali tworzyć amatorskie produkcje. Jessenowi szybko się to znudziło, dlatego krótko po założeniu formacji opuścił projekt. W 2012 roku wydał jeszcze utwór Around pod aliasem Humanoise, ale potem całkowicie porzucił swoje dotychczasowe hobby. Ostatnie informacje o nim mówią, że swego czasu podróżował po całej Europie pracując dla Facebooka.

Na polu walki pozostało więc już tylko dwóch panów, którzy w latach 2008/2009 wydali kilka utworów w Explosive Records, DJ’s United Records i Kattiva Records. Przeszły one raczej bez większego echa, chociaż przy jednym z nich (Our Destiny) współpracowali z artystą The Vision, który później też stał się całkiem rozpoznawalny. Przełom nastąpił dopiero w 2012 roku, kiedy Scantraxx docenił ich dema i zaproponował podpisanie kontraktu. Dzięki temu przed Timem i Kevinem otworzyły się nowe możliwości oraz z miejsca dostali możliwość zagrania na kilku imprezach. Między innymi dlatego Kevin postanowił przeprowadzić się z Vancouver do Holandii.

atmozfears duet

Chłopaki chyba jednak zareagowali nieco zbyt entuzjastycznie, bo szybko wyszło na jaw, że na tym etapie nie da się jeszcze wyżyć z muzyki. Dodatkowo Kevin nie mógł się odnaleźć w Holandii, a Tim był bardziej doświadczonym producentem, dlatego wszystko zaczęło spoczywać na jego barkach. Z tego powodu 1 lipca 2013 roku panowie postanowili się rozłączyć i od tamtej pory alias Atmozfears należał już tylko do Tima. Obaj pozostali jednak w dobrych relacjach, a nawet kiedyś spotkali się w Vancouver przy okazji jednego z występów, ponieważ Kevin wrócił do wcześniejszego miejsca zamieszkania. Później próbował jeszcze swoich sił w muzyce pod aliasem Inferno, ale chyba nic z tego nie wyszło.

Dalej mówiąc o Atmozfearsie mamy więc na myśli już tylko osobę Tima van de Stadta. Już od dziecka był on skazany na muzykę, ponieważ rodzice w wieku 5 lat kazali mu uczyć się gry na pianinie (co robił przez kolejne 9 lat) oraz zapisali do męskiego chóru. Wszystko to dało solidne podstawy oraz zaowocowało w przyszłości. Później w wieku 14 lat Tim zainteresował się programami do tworzenia muzyki elektronicznej i dalej w tym kierunku dopracowywał swoje umiejętności. Najpierw jednak padło na Trance, potem Jumpstyle, a dopiero później wybrał on Hardstyle, przy którym już pozostał.

Kolejne ważne wydarzenie miało miejsce kiedy Tim miał 18 lat, ponieważ JDX (osoba odpowiedzialna za hit Live the moment i oprawę dźwiękową wielu eventów) trafił w internecie na filmik prezentujący jego umiejętności w grze na pianinie. Zrobił on na nim wrażenie, dlatego zaproponował kontrakt w jego wytwórni JDX Music. Do stałej współpracy nie doszło, ale pod aliasem Atmozfears wydano tam w 2011 roku 3 utwory. Zamiast tego Tim został zaproszony do Los Angeles, aby podszkolić się pod okiem JDX-a i przy okazji podpatrzeć przygotowania oprawy dźwiękowej nadchodzącego Qlimaksu. Przeprowadzka na jakiś czas wiązała się z porzuceniem szkoły, ale rodzice sami mu to doradzali.

W Ameryce Tim zetknął się z inżynierią dźwięku i produkcją prawdziwej muzyki filmowej, ponieważ firma JDX-a miała również udział przy tworzeniu podkładu do filmu Mroczny Rycerz Powstaje. Wszystko to miało później duży wpływ na jego dalszą karierę, a w szczególności takie produkcje jak hymn Qlimaksu z 2015 roku, gdzie potrzebna jest podniosła melodia. Później Atmozfears powrócił do Holandii i zaczął intensywnie pracować nad solowymi produkcjami, a każda z nich zdobywała coraz większą popularność.

Największy przełom jednak nastąpił w 2014 roku, kiedy wraz z Code Blackiem stworzył on Accelerate (Official XXlerator Anthem 2014), który okazał się ogromnym hitem. W tamtym czasie Atmozfears był uważany za młodociany talent, który w ten sposób został wypromowany przez Code Blacka. Co ciekawe, sam Tim w pierwszych wywiadach zawsze podawał, że za wzór do naśladowania uważa właśnie Code Blacka, Noisecontrollersa i Wildstyleza oraz w przyszłości chciałby z nimi współpracować. Spełnienie tego marzenia nie trwało długo, a obecnie ci artyści stoją na tym samym poziomie i byli w jednych labelach. Dodatkowo wraz z Code Blackiem i Toneshifterzem Atmozfears tworzy teraz TAC Team.

tac-team-hardstyle

Dalej Tim stale wydawał kolejne utwory, które pozwoliły mu stać się obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych hardstyle’owych artystów. Najważniejsze z nich to Starting Over (z Code Blackiem), Release, Keep Me Awake, What About Us i Reawakening (z Audiotricz), You & Me (z Toneshifterzem), Equilibrium (Qlimax 2015 anthem), Live Loud (Decibel 2019 anthem), Bass Modulators – Bounce & Break (Atmozfears Remix) oraz All That We Are Living For z Hardwellem. Co ciekawe, w tym ostatnim przypadku Hardwell sam się odezwał do Atmozfearsa i jako że blisko mieszka, zaproponował odwiedziny i stworzenie wspólnego kawałka, ponieważ bardzo podobała mu się praca Tima. W ciągu kariery wystąpił on też właściwie na wszystkich znaczących eventach, także na innych kontynentach. Obecnie nigdzie się nie wybiera i wygląda na to, że pozostanie na szczycie jeszcze przez długi czas – pod względem jakości produkcji, to zdecydowanie czołówka gatunku.

Ciekawostki:

➡ W 2016 roku stworzył 75 pendrive’ów w metalowych pudełkach, na które wrzucił mini album i 22 niewydane wcześniej mashupy, remixy czy edity. Pendrive nazywał się ATMOZFEARS, został podzielony na foldery „Atmozfears Minialbum” i „Atmozfears Unreleased”, a dostać go można było jedynie osobiście podczas występów artysty. Oczywiście później został on udostępniony w internecie przez obdarowanych.
➡ Przy produkcji używa FL Studio, keyboardu i sprzętu typu Virus TI/c.
➡ Bardzo lubi gry komputerowe, a w szczególności Rocket League i Overwatch.
➡ Swego czasu utworzył alias TVDS (jego inicjały), pod którym wydawał swoje eksperymentalne utwory m.in. w labelu Monstercat. Po czasie stwierdził, że szkoda je tak po prostu wypuszczać bez echa, dlatego stworzył alias ATMO, w którym był producentem, a jego znajomy pełnił funkcję DJ’a i grał na imprezach. Oba projekty zostały już jednak porzucone.
➡ Spoza hardów, jego ulubieni artyści to Noisia, Kill the Noise i Skrillex
➡ Hymn Qlimaksu Equilibrium powstał w sypialni, bo Tim się wtedy przeprowadzał i jeszcze wszystkiego nie urządził. Przykrył więc meble kocami dla lepszej akustyki i sporo używał słuchawek, co też było dużym wyzwaniem.
Nad hymnem spędził ponad 300 godzin i wzorował się na The Source Code of Creation.
➡ W 2017 roku wraz z Noisecontrollersem, Bass Modulators i Audiotricz założył label Spirit of Hardstyle, ale był on raczej zaniedbywany, dlatego obecnie połączył się z Art of Creation. Atmozfears jednak wcześniej odszedł do I Am Hardstyle, ponieważ stwierdził, że całość była za bardzo zbiurokratyzowana, a on woli się zajmować tylko produkcją muzyki.
➡ Na początku 2017 roku opublikował na swoim prywatnym facebookowym koncie post, w którym wyjawił, że Energyzed wykradł z komputera jego projekty i sprzedawał jako własne, a wszystkie ich wcześniejsze collaby były tak naprawdę samodzielną pracą Tima, który chciał pomóc wypromować swojego kolegę. Wydarzenia te zniszczyły karierę Energyzeda.

Dowiedzieliście się czegoś nowego z tego tekstu? Jakie są Wasze ulubione produkcje Atmozfearsa? A może macie kolejne propozycje artystów, których moglibyśmy dla Was zaprezentować?

Atmozfears

Noisecontrollers – biografia

Noisecontrollers początkowo byli duetem składającym się z dwóch Holendrów – Bas Oskam (ur. 14.08.1980) i Arjan Terpstra (ur. 1981). Pierwszy z nich już od 4. roku życia interesował się muzyką, gdyż właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszał twórczość Jean-Michel Jarre’a. Później próbował sam ją tworzyć – najpierw na keyboardzie kupionym przez ojca, a w wieku 14 lat w programie FastTrack 2. Szybko stał się w tym na tyle biegły, że aby dalej rozwijać swoje hobby, matka pożyczyła mu pieniądze na stworzenie swojego pierwszego studia. Nie było ono zbyt rozbudowane, ale pozwalało już na stworzenie profesjonalnie brzmiących Hard Trance’owych utworów.

Przeszłość Arjana jest mniej znana, lecz wiadomo, że on w tym czasie też był zainteresowany produkcją, tylko rapowych beatów dla grupy Codewoord (która rozpadła się w 2003 roku), Hard Trance’u i Hardcore’u. Wtedy używał m.in aliasu Chaeljo, a w 2009 roku też Killer Clown. Obaj panowie poznali się pod koniec 2005 roku na forum dla producentów i po wymienieniu trzech wiadomości postanowili spotkać, aby porozmawiać o muzyce i podzielić wspólnymi spostrzeżeniami. Wtedy też wpadli na pomysł połączenia sił, jednakże musieli ustalić, na jakim gatunku muzycznym się skupią. Po krótkiej dyskusji uznali, że najlepiej postawić na połączenie wcześniej produkowanych Hard Trance’u oraz Hardcore’u, czyli Hardstyle. I tak powstał projekt Noisecontrollers.

Już w 2006 roku panowie wypuścili do internetu swoje początkowe produkcje (“Wanna Freak You” zostało nawet wydane przez niszowy label DJS-Records) i zaliczyli występy w klubach. Pierwszy z nich odbył się w Enschede, po tym jak chłopaki zapytali właściciela czy mogliby kiedyś wystąpić za darmo. Ich utwory całkiem mu się spodobały, dlatego dał im szansę. Nie spodziewali się jednak, że z miejsca będą supportować gwiazdę Jumpstyle’u (a wtedy był on bardzo popularny) i zagrają dla 1500 osób. Warto nadmienić, że wtedy Bas zupełnie nie potrafił grać i całą robotę wykonywał Arjan, a on tylko tańczył za konsoletą. Dzięki temu występowi ich utwory zyskały na popularności (trzeba też pamiętać, że w tamtych czasach konkurencja była o wiele mniejsza), aż w końcu przykuły uwagę labelu Fusion. Ponadto jego przedstawiciele zauważyli, że styl tych utworów mocno nawiązywał do Donkey Rollers. Nikt nie miał tego jednak za złe, za to doceniono talent autorów i postanowiono zaprosić ich do współpracy. Wtedy jeszcze chłopaki nadal się uczyli, dlatego nakazano im stworzyć coś zupełnie nowego, tym razem ze wsparciem zawodowców. I tak powstała EP-ka Creatures wydana w 2007 roku, która również oznaczała osiągnięcie przez duet samodzielności oraz poziomu produkcji pozwalającego na bezpośrednie wydawanie w labelu. Wtedy też rozpoczęła się prawdziwa kariera Noisecontrollers, ponieważ z miejsca ich kalendarz wypełniły międzynarodowe bookingi.

W maju 2008 roku Bas poczuł się jak półprofesjonalny artysta, gdyż pracował od 8 do 16 jako nauczyciel w liceum (taka ciekawostka), a po lekcjach jechał prosto na samolot do Włoch. Łączenie występów ze zwykłą pracą było jednak ciężkie, dlatego panowie uznali, że warto by postawić wszystko na jedną kartę i w pełni rozwinąć swoją karierę. Wtedy też dostali profesjonalne studia w Eindhoven, gdzie mieściła się siedziba Fusion – każdy oddzielne, ale w tym samym budynku. Bas i Arjan nie musieli pracować przy jednym stanowisku, ponieważ to ten pierwszy zajmował się produkcją utworów (wyjątkiem były tu hymny, które tworzyli razem), a drugi przygotowywał materiały do setów i live actu założonego w tym samym roku wraz z MC Renegedem.

W międzyczasie Noisecontrollers wydali jeszcze całkiem popularne m.in Crump, Marlboro Man czy Shreek, a w 2009 roku zmienili agencję bookingową na Q-Dance, co pozwoliło im stworzyć hymn Ctrl.Alt.Delete (In Qontrol Anthem 2009) oraz jeszcze w tym samym roku po raz pierwszy wystąpić na Qlimaksie. A skoro już wspomnieliśmy o słynnym hymnie, należy tu zauważyć, że uznaje się go za utwór, który zmienił cały gatunek muzyczny. Wszystko przez charakterystyczny kick bazujący na tytułach Donkey Rollers – Followers oraz Immeasurably. Od tamtej pory wszyscy chcieli kopiować ten dźwięk i wyznaczył on standardy na lata. Nawet obecnie wiele produkcji opiera się właśnie na tym kicku.

Później kariera potoczyła się już błyskawicznie, ich utwory były jednymi z najczęściej granych, a Noisecontrollers występowali na całym świecie, łącznie z trasą po Australii. W tym czasie wydali też m.in takie hity jak Tonight z Headhunterzem i Wildstylezem, Yellow Minute, Attack Again, Revolution Is Here, Samara, Faster N Futher czy Jaydee z Toneshifterz. Kolejny ważny moment w karierze nastał w 2010 roku, kiedy to Bas postanowił przenieść się do studia Scantraxxu. Początkowo miało chodzić jedynie o studio, a wydawać mogli dalej w Fusion. Powodem była tu odległość z Utrechtu do Eindhoven, która pochłaniała zbyt wiele czasu. Arjan został w tym samym miejscu, ponieważ i tak rzadko się pojawiał w studiu. W ten sposób powstała przyjaźń z Prophetem, Wildstylezem i Headhunterzem, którą Bas do tej pory bardzo sobie ceni. Podobało mu się również to, że wszyscy mieli studia obok siebie, na bieżąco mogli oceniać swoją pracę oraz dawać wskazówki. Czasami spędzali nawet całe noce bawiąc się muzyką.

W listopadzie 2010 roku Noisecontrollers oraz Wildstylez ogłosili porzucenie Fusion i Scantraxx’u na rzecz własnego labelu o nazwie Digital Age. Chodziło głównie o możliwość łatwiejszego wydawania swoich utworów, gdyż ich poprzednie wytwórnie mocno się rozrosły, co powodowało długie kolejki do wolnych terminów. Wydali tam na przykład Big Bang czy Stardust. Całość jednak działała zaledwie do 2012 roku, a później Noisecontrollers zaczęli samodzielnie wydawać swoje utwory pod marką Noisecontrol, natomiast Wildstylez wspólnie z Be Yourself Music założył Lose Control Music. W tym samym roku duet wydał swój pierwszy album o nazwie E=NC2, który okazał się wielkim sukcesem, a także miał swoje własne X-Qlusive w Heineken Music Hall. Polecamy filmiki z tej imprezy, bo panowie spektakularnie zjechali tam na linach spod sufitu. Dodatkowo w 2012 wydano dwa eksperymentalne tytuły łączące ze sobą różne gatunki: Get Loose wraz z braćmi Showtek oraz remix Hardwell – Apollo. Ogólnie Bas z Noisecontrollers słynie z zabawy muzyką i wplatania w swoje produkcje elementów hip hopu, hardcore’u, dubstepu czy nawet ambientu.

Kolejny wielki przełom przyniósł rok 2013, kiedy w świat Hardstyle’u uderzyła wiadomość o rozpadzie Noisecontrollers. Ich ostatnim dużym wspólnym eventem był Qlimax 23 listopada, a następnie klubowy występ 21 grudnia w Helsinkach i Finlandii. Później już tylko Bas miał działać pod dotychczasową nazwą, natomiast Arjan poświęcić innej działalności i zaprzestać ciągłych podróży. A co było powodem rozpadu duetu? Oficjalnie różnice w wizji artystycznej, ale łatwo się domyślić, że skoro tak naprawdę tylko Bas zajmował się produkcją i w międzyczasie nauczył też DJ’ki, Arjan już był trochę zbędny. Dodatkowo obaj żyli daleko od siebie, co utrudniało współpracę. Od tamtej pory Noisecontrollers to już solowy projekt, a tymczasem Arjan zajął się tworzeniem dubstepu jako Bloqshot. Później ghostował też producentów z innych gatunków muzycznych – i to całkiem udanie – bo jego praca podpisana jako The Boy Next Door, Fresh Coast ft. Jody Bernal – La Colegiala pokryła się platyną.

Jak to zwykle bywa, po rozłamie Noisecontrollers zyskał drugie życie i szybko zapowiedział eksperymentalny album „All Around”. Pojawił się on 1 czerwca 2014, a jeszcze w tym samym roku Bas został poproszony o stworzenie hymnu Qlimaksu The Source Code Of Creation. Reszta historii jest już znana, chociaż warto dodatkowo wspomnieć o wydaniu w 2015 roku albumu All Night Long zawierającego 18 materiałów studyjnych stworzonych w latach 2013-2015, założeniu w 2017 roku wraz z Bass Modulators, Atmozfearsem i Auditricz labelu Spirit of Hardstyle, który niedawno połączył się z Art of Creation oraz świętowaniu w 2019 roku równo 200 releasów poprzez utwór 200 Dreams razem z Wildstylezem. Nie został on jednak zbyt ciepło przyjęty.

Obecnie Noisecontrollers jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów w świecie Hardstyle’u, wystąpił praktycznie na każdej większej imprezie z muzyką elektroniczną, ma na koncie też hymny IQON, Hard Bassu, Decibela czy Q-Base’u, mnóstwo klasyków oraz stale wydaje utwory zachwycające szczegółowym wykonaniem. Ze względu na swój kunszt, przez wielu producentów jest uznawany wręcz za autorytet.

Ciekawostki:

W 2012 roku oficjalnie ukazał się darmowy dodatek do gry Take on Helicopters, który pozwalał wcielić się w Noisecontrollers i pilotować ich własny helikopter, a także dodawał hardstyle’ową ścieżkę dźwiękową.

Melodia do So High została stworzona przez Basa jeszcze gdy był nastolatkiem i już wtedy uważał, że jest świetna. Nie potrafił jednak jej wykorzystać, ale przy tworzeniu albumu E=nc2 spróbował ponownie i się udało. Kiedy Arjan oraz Headhunterz to usłyszeli, od razu stwierdzili, że to będzie najlepszy track roku.

W 2016 roku Noisecontrollers wystąpił na Defqonie razem z Sanderem Van Doornem, co było następstwem ich wspólnej produkcji Just Can’t Get Enough.

Noisecontrollers wielokrotnie znajdowali się w rankingu Dj Mag Top 100. Po raz pierwszy na 90. pozycji w 2010 roku, a później kolejno 35., 27., 66. i 67..W latach 2015 – 2019 nie załapał się już do pierwszej setki.

Przez jakiś czas Noisecontrollers tworzył z Bass Modulators projekt NCBM, pod którym wystąpili kilka razy i wydali parę utworów.

Przy okazji Knockoutu 2009 D-Block & S-Te-Fun stworzyli utwór Fuck the Noisecontrollers zawierający sample z różnych tytułów przeciwników i żartobliwy tekst. Oczywiście wynikało to z konwencji imprezy i wszystko było humorystyczne. Noisecontrollers później często kończyli swoje sety tym trackiem.

Bas wchodził w skład hardcore’owego projektu Kasparov oraz promował Dubstyle jako Pavelow. Jego inne aliasy to też SMD, Roughstyler oraz Williams Syndrome.

W 2009 roku Noisecontrollers przylecieli na Defqon.1 w Almere hydroplanem. Była to akcja marketingowa napoju energetycznego, a także atrakcja dla odwiedzających. Organizatorzy mieli jednak problem z przeniesieniem chłopaków na ląd tak, żeby przy okazji się nie zmoczyli, dlatego obsługa przeniosła ich na ramionach.

Bas bardzo lubi grać w szachy i poświęca temu hobby każdą wolną chwilę. Jest też zamiłowanym podróżnikiem – kiedy leci gdzieś dalej, zawsze stara się mieć na miejscu kilka dni wolnych aby pozwiedzać. Jak twierdzi, w ten sposób ma też przyjemność ze swojej kariery, a nie tylko obowiązki.

Hard Bass – historia imprezy

Pierwszy Hard Bass miał miejsce w 2001 roku i odbył się w Rotterdamie, a dokładniej klubie Tropicana. Co najlepsze, bilety w przedsprzedaży kosztowały wtedy jedynie 7,5 EUR. Jak w przypadku większości imprez, które organizowano przed oficjalnym powstaniem Hardstyle’u, tam również wystąpili artyści, których obecnie raczej byśmy się nie spodziewali – np. Don Diablo i Bas & Ram.

Impreza jak na tamte czasy cieszyła się dużym zainteresowaniem, dlatego w przyszłych latach kontynuowano ten koncept. W 2002 roku odbywał się on jeszcze w tym samym klubie, ale już w 2003 roku przeniesiono wydarzenie najpierw do Nighttrain (Middelburg), a później Statenhal w Hadze. Frekwencja ciągle rosła, dlatego w kolejnym roku zorganizowano Hard Bass w SilverDome i hali Jaarbeurs Utrecht (obecnie znana np. z Thunderdome’a), a w 2006 przeprowadzono się do Brabanthallen w Den Bosch (znane np. z Supremacy i Masters of Hardcore). Dopiero w 2009 impreza trafiła do Gelredome, gdzie odbywała się przez kolejne 10 lat. Po tym czasie podjęto decyzję o niekontynuowaniu dalej tego projektu.

Warto też wspomnieć, że termin wydarzenia nie był zawsze taki sam. Początkowo odbyło się ono pod koniec listopada, a w 2002 roku impreza przyjęła format cykliczny i miała miejsce w marcu, październiku, listopadzie i grudniu jako event Sylwestrowy. Dalej organizowano 2/3 edycje w ciągu roku, a każda w innym miejscu. Dopiero w 2008 roku odbyła się tylko jedna, duża impreza, co wyznaczyło przyszły kierunek dla całego konceptu. Ze względu na to, że początkowo odbywało się kilka wydarzeń w roku pod tą samą marką, Hard Bass w ciągu 20 lat miał aż 32 edycje.

Na przestrzeni lat ewoluowała również koncepcja imprezy, ponieważ na początku artyści byli podzieleni na 1/2 sceny i grali zwykłe sety, a dopiero od 2009 roku wprowadzono podział na cztery teamy z przyporządkowanymi kolorami zielonym, niebieskim, żółtym i czerwonym. Od 2012 roku starano się także zawsze prezentować nową formację, która miała premierę właśnie na Hard Bassie. I tak powstało A2 All Stars, B-Freqz czy Minus Militia. Pierwsze z nich cieszyły się dużym sukcesem i kontynuowały działalność (a nawet istnieją do tej pory), ale niestety z czasem zaczęto to robić na siłę, a formacje krótko po pierwszym występie były rozwiązywane (3 The Hard Way czy Freakz at Night). Dlatego też od 2017 roku przestano powoływać specjalnie na imprezę nowe aliasy.

Na koniec warto wspomnieć też o efektach wizualnych. Organizatorzy sami deklarują, że nigdy nie mieli na celu przygotowania najbardziej spektakularnej sceny, ponieważ bardziej stawiali na oświetlenie czy pirotechnikę. I rzeczywiście tak jest, bo prawdopodobnie nigdzie indziej nie mogliście uświadczyć tylu laserów czy stroboskopów co na Hard Bassie. To po prostu trzeba było zobaczyć, bo naprawdę robiło wrażenie. Organizatorzy nie mieli czego się wstydzić, dlatego też ich wydarzenie było jednym z pierwszych eventów z naszą muzyką, który był transmitowany na żywo razem z obrazem.